poniedziałek, 5 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014



Witajcie kochani w nowym 2015 roku :)!
Mam nadzieję, że jeszcze o mnie pamiętacie ;). U mnie ostatnio czas kręci się wokół wyjazdu i już tylko o nim myślę, poza tym moja młodsza siostrzyczka 14 lutego bierze ślub :) i przede mną jako świadkową stoi zadanie zorganizowania wieczoru panieńskiego, już mniej więcej mam zarys jak to ma wyglądać ;), ale nie o tym ten post :). Przejdźmy do podsumowania minionego roku :).


W styczniu odwiedziłam Wrocław, odkąd tam nie mieszkam ciągnie mnie do niego strasznie, a przy okazji spotkałam się z przyjaciółką, którą poznałam na licencjacie ;). Oczywiście zdjęcie pod choinką musi być ;).




W lutym nic ciekawego się nie działo ;), oprócz Walentynek, które spędziłam z ukochanym, wtedy jeszcze nie mężem ;). Zaczęłam też pisać pracę magisterską, ale strasznie topornie mi to szło.


W marcu nadal pisałam pracę, a że pogoda ładna się zrobiła stwierdziliśmy, że pora wybrać się na pierwszy wypad w góry tego roku :). Postawiliśmy na masyw Śnieżnika, pomimo tego że na dole było ciepło u góry nadal leżał śnieg ;). Oczywiście jakimś cudem zboczyliśmy ze szlaku i chyba poszliśmy jakimś starym, nieoznaczonym, ale dotarliśmy na szczyt :P.








W kwietniu do Polski przyleciał brat ukochanego z żoną i córeczką Sophie. Mała miała chrzciny w Polsce. Mój TŻ był bardzo szczęśliwy z przylotu brata, ponieważ nie widzieli się prawie 2 lata.







Maj to był bardzo zakręcony miesiąc i pełen wrażeń miesiąc. 1 maja sprawdziliśmy status w loterii wizowej DV2015, ja nie zostałam wylosowana, mój TŻ także nie, byliśmy zawiedzeni. Po dwóch dniach na forach ludzie pisali żeby po raz kolejny sprawdzić status, bo przez przeciążenia były błędy w systemie, ok sprawdzamy ponownie, ja nie wylosowana, TŻ wylosowany z bardzo niskim nr ( czyt. ogromna szansa na wyjazd, bardzo wcześnie rozmowa ), byliśmy w bardzo wielkim szoku. Pytanie i co teraz? Od razu postanowienie, musimy jak najszybciej wziąć ślub chociażby cywilny, aby razem móc wyjechać. Chociaż byliśmy ze sobą prawie 8 lat jakoś wcześniej specjalnie nie myśleliśmy o zaślubinach ze względu na koszty, woleliśmy te pieniążki odkładać na mieszkanie. No, ale stało się trzeba jak najszybciej to zorganizować. Od razu 5 maja udaliśmy się do Urzędu Stanu Cywilnego, sprawa ciężka do zrealizowania, bo według ustawy musi minąć 30 dni od podpisania przyrzeczeń, ale jest światełko w tunelu, można starać się o przyspieszony ślub za dodatkową opłatą i zgodą burmistrza, tak więc dostaliśmy zgodę na ślub. 14 maja o godzinie 15.30 zaślubiny :), w gronie świadków i rodziców męża, niestety moich rodziców nie było ( tata za granicą, mama opiekowała się niepełnosprawnym braciszkiem ), podeszliśmy do tego bezstresowo i z niedowierzaniem ;). 10 minut później było po sprawie i byliśmy małżeństwem :)! Akty małżeństwa dostaliśmy od razu, także ja na drugi dzień pojechałam wyrobić nowy paszport ( do wypełnienia wniosku wizowego potrzebny jest aktualny paszport ), bo chciałam mieć już z nowym nazwiskiem. W między czasie złożyłam także wniosek o dowód osobisty na który czekałam 3 tygodnie, a paszport był po dwóch. Po 20 maja  uzupełniliśmy wnioski zgodnie z prawdą ( nie wolno w nich kłamać )  i wysłaliśmy je po raz pierwszy elektronicznie ( kiedyś trzeba było wysyłać formularze do USA listownie ). Teraz rozpoczęło się oczekiwanie na rozmowę w Ambasadzie w Warszawie ( rozmowy zaczynają się w październiku, a pierwsze zaproszenia ludzie dostają po 15 sierpnia ), ciągle się zastanawialiśmy czy wszystko w papierach jest ok. Oddałam także swoją pracę magisterską do COS.










Czerwiec minął spokojnie :), czekała mnie ostatnia w życiu sesja egzaminacyjna, także czerwiec spędziłam ucząc się. Jednak przyjemności też musiały być :). Znowu wypad do Wrocławia na spotkanie z przyjaciółką :).




W lipcu nadal się uczyłam, tym razem do obrony ;). 11 lipca miałam obronę, nawet poszło bezstresowo :), oczywiście zostałam panią mgr fizjoterapii :D. Pod koniec tego miesiąca wraz z grupą ze studiów zorganizowaliśmy imprezę pożegnalną, ale zdjęć z tej imprezy wolę nie pokazywać :P. Tego miesiąca założyłam także bloga :).




Sierpień był oczekiwaniem na zaproszenie na rozmowę, jednak takowego nie dostaliśmy, już się martwiliśmy że mamy coś nie tak w papierach, jednak okazało się, że po prostu trochę później wysłaliśmy papiery i nasza rozmowa może być najwcześniej w listopadzie, ale bardziej prawdopodobne że odbędzie się w grudniu. Jako, że mąż swój urlop wykorzystywał na pisanie pracy magisterskiej, nigdzie nie pojechaliśmy na wakacje, za to robiliśmy sobie jednodniowe wypady w góry. Tego miesiąca postanowiliśmy zdobyć szczyt Trzech Koron.







We wrześniu w ramach odskoczni dla męża, który nadal pisał pracę mgr, postanowiliśmy pojechać wspiąć się na Szczeliniec Wielki. Pogoda nie zapowiadała się zbyt dobrze, gdy tylko wjechaliśmy w góry była ogromna mgła, nic totalnie nie było widać, ale stwierdziliśmy, że pójdziemy, najwyżej nic nie zobaczymy i się cofniemy z powrotem. Jednak im wyżej wchodziliśmy tym pogoda była lepsza, tak że nawet dało radę podziwiać widoki. Przed wejściem na skalny szlak herbatka w schronisku, bo zimno było :).








W październiku postanowiłam zacząć dbać o siebie, zaczęłam zdrowiej się odżywiać i biegać, jakiś spektakularnych efektów nie ma do tej pory, ale ja lepiej się czuję. W tym miesiącu dostaliśmy także zaproszenie na rozmowę w Ambasadzie, to był znak że pora zacząć kompletować dokumenty.


W listopadzie udaliśmy się na badania lekarskie do Krakowa. Udało nam się wszystko załatwić w jeden dzień. Z samego rana pobrali nam krew, potem prześwietlenie płuc, o 12 odbiór wyników i o 14 wizyta u lekarza. Dostaliśmy koperty z wynikami, których nie mogliśmy otwierać, a musieliśmy je zabrać na rozmowę do Ambasady.


Początkiem grudnia mieliśmy już skompletowane dokumenty, chyba z 10 razy sprawdzaliśmy czy wszystko mamy. 8 grudnia pojechaliśmy do Warszawy, a na drugi dzień mieliśmy rozmowę z przemiłą Panią konsul :). Wizy zostały przyznane, do 6 maja 2015 musimy wylecieć do USA. Po 3 dniach mieliśmy już paszporty w rękach, czyli właściwie w każdej chwili możemy wylecieć :). Święta spędziliśmy u rodziców męża, a Sylwester u moich rodziców.



A wam jak minął rok 2014? Bo jak widzicie u mnie trochę się działo ;), ale w tym roku na pewno będzie jeszcze więcej przygód, bo moje życie wywróci się do góry nogami o 360 stopni; ).

Buziaki!

18 komentarzy:

  1. Zwariowany ten maj miałaś :) Świetna historia stała się z Twoimi zaślubinami - do opowiadania potomnym. Gratuluję i wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez ten rok dużo działo się u Ciebie :) U mnie trochę nudno było :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Ale się działo u Ciebie :)
    Gratuluję i życzę wszystkiego co najlepsze na obu nowych drogach życia - małżeństwo oraz wyjazd.
    Trzymam kciuki,aby wszystko ułożyło się po Waszej myśli i mam nadzieję,ze po wyjeździe znajdziesz czas by nadal pisać. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, że będę miała czas aby co jakiś czas skrobnąć trochę życia z Ameryki ;).

      Usuń
  4. Gratuluję zaślubin :) Byłoby mi troszkę szkoda brać sam ślub cywilny, aczkolwiek tutaj całkowicie Cię rozumiem. Zazdroszczę możliwości wyjazdów do Stanów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościelny też weźmiemy, ale to już na spokojnie jak nam się wszystko poukłada :).

      Usuń
  5. Wow wszystkiego naj naj na nowej drodze zycia. Oby w Ameryce wszystko sie ulozylo! Mam nadzieje, ze czasem podzielisz sie wrarzeniami i zdjeciami!

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie dużo się działo ;)
    U mnie też było kilka ogromnych zmian.
    A teraz muszę przesiąść i napisać pracę ;)
    Mam nadzieje ze minue to bezstresowo tak jak u Ciebie
    Pozdrawiam serdecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale siostra będzie miała piękną datę ślubu :) Wspaniale :)
    Zapraszam Cię serdecznie na nowy post http://kasjaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. gratuluje obrony (ja chyba nigdy nie skończę pisać pracy) i ślubu! powodzenia w USA:)

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluję i szczęścia we wspólnym życiu :)

    Pozdrawiam i miłego tygodnia życzę ! :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyno ale miałaś szalony rok :) w każdym miesiącu coś się "fajnego" działo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajne podsumowanie obfitujące w zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne podsumowanie, super, że tyle fotek:) dziękuję za komentarz u mnie i zapraszam częsciej, ja będę wpadać, obserwuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widze, że rok 2014 był dla Ciebie rokiem pełnym sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczęścia i wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
    Wracaj szybko do blogowania, tęsknimy!

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz i obserwację odwdzięczę się tym samym <3 !!!